Canon PowerShot G10 – nowe szaty króla?

Mega recenzja Canona g10

Mega recenzja Canona g10

W każdej dziedzinie istnieją pewne legendy, może to być motoryzacja, moda, zegarki. Każda z tych gałęzi produktów je posiada – na pewno podczas czytania tych słów wpadły wam do głowy pewne skojarzenia z wymienionymi segmentami rynku. Legendy mogą być po prostu mitami lub są potwierdzane faktami, które je ostatecznie weryfikują. Rynek aparatów fotograficznych również posiada swoich herosów, których sława wyprzedza, którzy budzą respekt nawet u konkurencji. Oto przypadł mi zaszczyt przetestować, najnowsza odsłonę słynnej i docenionej serii aparatów kompaktowych. Canon PowerShot G10, czyli kompakt dla profesjonalisty i amatora, wyczekiwany następca niezwykle udanego G9.

Design

Canon G10 jest po prostu ładny, ale w swój specyficzny, bardzo klasyczny sposób. Designerzy bardzo chcieli utrzymać stylistykę retro, jaką charakteryzuje się linia zaawansowanych kompaktów z serii G. Ogólnie wygląd był tu jednym z priorytetów i jest zaplanowany w każdym calu. Na potwierdzenie zadam pytanie – ile znacie obecnie kompaktów, które posiadają dedykowany skórzany futerał szyty na miarę?

Niestety nie należy on do zestawu. Canon G10 jest zbudowany z plastiku, jednak należy podkreślić iż jest on najwyższej jakości, nie ma tu miejsca na żadne oszczędności jakościowe. Trzymając tego PowerShota w ręku wydaje nam się, że trzymamy kawał monolitu z wielkim ekranem. Co przykuwa uwagę? Oczywiście przede wszystkim pokrętła funkcyjne na górze aparatu. Nie jestem pewien czy są wykonane z metalu, jednak nawet jeśli nie, to doskonale go imitują. Pokrętła mocno zarysowują się w tej konstrukcji i podobnie jak reszta utrzymane w styl retro. Używając ich, czujemy jakbyśmy kręcili solidnym mechanicznym kółkiem od Zenita czy innego analogowego klasyka i nie jest to w żadnym stopniu wadą – mi osobiście przypadło to bardzo do gustu jednak te, jak wiadomo bywają różne. Pokrętła są trzy: funkcyjne, odpowiedzialne za czułość oraz co jest całkowitą nowością, a zostało wprowadzone dzięki propozycjom fanów tej serii, pokrętło korekty ekspozycji. Z tyłu aparatu dominuje szklista czerń trzy – calowego ekranu. Wrażenie to potęguje mały, może wręcz trochę za mały kontroler kierunkowy odpowiedzialny za przemieszczanie się po menu, oraz wybór trybów lampy czy też macro. Canon G10 trzyma się w ręce pewnie, uchwyt jest profilowany i pokryty materiałem przypominającym w dotyku i fakturze skórę. Na koniec rozważań o wyglądzie należy podkreślić, że jakość wykonania, spasowania części i użytych materiałów jest najwyższe jakości i zdecydowanie może stanowić wzór i punkt odniesienia dla inny kompaktów oraz lustrzanek. Tutaj nawet klapka karty pamięci czy też akumulatorka chodzi jak w szwajcarskim zegarku. Taki stan rzeczy pociągnął jednak za sobą pewne skutki, solidność konstrukcji wymusiła wagę, która nie jest mała i wynosi 400gramów, co jest odczuwalne.

Zapraszam do obejrzenia krótkiej prezentacji Canona G10:

Specyfikacja, parametry

Canon PowerShot G10 przypomina mi trochę Amerykę i jej stereotyp – wszystko musi być duże. I tak matryca posiada 14.7 megapikseli, zdjęcia w maksymalnej jakości i formacie JPEG potrafią „ważyć” po 6MB (ich rozdzielczość to 4416×3312 pikseli), natomiast w nieskompresowanym formacie RAW (który jest dostępny) mogą zajmować 8 razy tyle. Ekran jak wspomniałem ma 3” cale, imponująca jest jego rozdzielczość – 461,000 pikseli, większość kompaktów ma ją o połowę niższą. Ponadto LCD charakteryzuje się dużą jasnością, jest kontrastowy, użyteczny nawet podczas ostrego słońca, korzystanie z niego jest bardzo komfortowe. W najtrudniejszych przypadkach, wspomóc nas może optyczny wizjer otoczony gumową muszlą, który należy jednak traktować jako ostatnią deskę ratunku, gdyż jest on bardzo mały, dość ciemny i widać przez niego koniec obiektywu… Myślę, że element ten, mógłby być lepiej zaprojektowany, choć z drugiej strony stopień upakowania elektroniki i obiektywu z pewnością nie ułatwił zadania konstruktorom. Rozpiętość czułości ISO jest wystarczająca. Do dyspozycji mamy wartości od 80 do maksymalnej 1600 ISO. Czułość, a raczej związana z nią cecha jest piętą Achillesową Canona. Szumy zaczynają być mocno nieprzyjemne już przy ISO 400, wyższe wartości należy stosować tylko w szczególnych przypadkach. Wada ta paradoksalnie wynika z zalety jaką jest bardzo duża opisywana wcześniej 14 megapikselowa rozdzielczość sensora, która zawsze wiąże się ze wzrostem szumów.

Obiektyw jest autorską konstrukcją więc nie ujrzymy tu „modnego” ostatnio napisu Leica czy też Carl Zeiss. Może być tak dlatego, że Canon posiada bardzo duże doświadczenie w projektowaniu wysokiej jakości optyki. Załączony obiektyw składa się w całości do obudowy, ma zaimplementowaną „zaślepkę”, więc nie będzie problemu z gubiącym się dekielkiem. Posiada on 5 krotny zoom, ekwiwalent tego parametru wyrażony w mm to 28-140mm. O ile ten drugi parametr nie imponuje, to należy Canona pochwalić za szeroki kąt, doskonały do np. krajobrazów. Maksymalna jasność obiektywu to F/2.8, zmniejsza się wraz z zoomem i jej krańcowa wartość to F/4.5. Kultura pracy silniczka Auto Focusa jest bardzo wysoka. Obiektyw, jest wyposażony w stabilizację obrazu, która rzeczywiście działa i jest w stanie uchronić zdjęcie przed poruszeniem w niekorzystnych warunkach oświetleniowych – jednak co zawsze będę podkreślał, nawet najlepsza optyczna stabilizacja nie sprawi, że fotografie będą ostre w nocy czy nawet w pół-mroku bez użycia statywu. Canon G10 chwalony jest za oszczędność w zużyciu baterii, ciężko było mi w to uwierzyć – 3 calowy ekran i szybki procesor przetwarzania obrazu z pewnością potrzebują dużo energii. Jednak podczas testów pozytywnie się rozczarowałem, gdyż nie musiałem ani raz ładować akumulatorka mimo jego dość długiego „katowania”.

Jedną z największych zalet Canona G10 jest jego szybkość działania. Mam tu na myśli czas włączenia i osiągnięcia gotowości do wykonywania zdjęć, opóźnienie po naciśnięciu spustu migawki, czy też szybkość przeglądania zdjęć. Wszystkie te czasy są niesłychanie krótkie, nie przesadzę zbytnio kiedy napiszę, że szybkość wykonywania zdjęć i opóźnień przypomina w odbiorze lustrzankę – choć z pewnością gdyby mierzyć stoperem to różnice oczywiście będą wyraźne. Szybkość działania można zaobserwować na załączonym filmiku, w którym prezentuję G10.

Funkcje

Canon PowerShot G10 jako zaawansowany aparat kompaktowy
posiada funkcje przeznaczone zarówno dla amatora jak i
profesjonalisty. Dla tego pierwszego, przydatną opcją będzie
funkcja wykrywania twarzy, tryby scen i tryb auto.

tryb autoawp

Dla zaawansowanego fotografa Canon przygotował tryby półautomatyczne (priorytetu przesłony/czasu ekspozycji) oraz w pełni manualny tryb nastawień z ręczną ostrością włącznie. Obie grupy fotografów z pewnością docenią świetny tryb panoram, z pomocą którego będziemy mogli wykonać niesamowite zdjęcia np. krajobrazów. Działa on w ten sposób, że wyświetla nam poprzednio zrobione zdjęcie, dzięki któremu podczas kadrowania, możemy idealnie ustawić aparat tak, aby następne zdjęcie pokrywało się z poprzednim i tak w nieskończoność. Innym trybem oprócz typowych jak portret, liście czy plaża jest tryb selekcji lub zastąpienia koloru. Dzięki niemu możemy wybrać kolor jaki chcemy, aby pozostał na zdjęciu – natomiast cała reszta będzie czarno biała. Można dzięki tej opcji uzyskać bardzo ciekawe efekty, bez używania programów graficznych. Przydatną opcją jest też automatyczne usuwanie efektu czerwonych oczu – aparat sam wykrywa tę przypadłość i automatycznie ją usuwa ze zdjęcia.

Canon

G10 posiada bogaty wachlarz edycji zdjęć już wykonanych. Możemy
je dowolnie wykadrować, zmienić nasycenie kolorów, obrócić i
to wszystko z poziomu menu aparatu. Nie można zapomnieć również
o trybie macro, dzięki któremu uzyskać można bardzo ciekawe
zdjęcia o wyjątkowe dobrej jak na kompakt skali odwzorowania. W
trybie tym, ostrość ustawia się już z odległości 1 cm.

macro

Zdjęcia

Canon G10 ma bardzo wysoko postawioną poprzeczkę, aparat tej
klasy powinien robić doskonałe zdjęcia, ostre, kontrastowe o
doskonałym odwzorowaniu kolorów. Rzeczywiście fotografie są
takie, lecz co należy zdecydowanie podkreślić tylko na niskim
poziomie czułości. Mam tu na myśli ISO 80, 100 oraz 200. Wyższe
czułości sprawiają, że zdjęcia posiadają widoczny szum,
tracą szczegółowość i ostrość. Jest to zdecydowanie największa
wada tego aparatu. Uważam, że producenci mogli wyłączyć się
z wojny na megapiksele i zmniejszyć o 1/4 rozdzielczość
matrycy co nie wpłynęło by na jakość zdjęć natomiast szumy
z pewnością byłby o połowę niższe. Jeżeli lubisz wykonywać
nocne zdjęcia, to powinieneś zastanowić się przed wyborem tego aparatu.
Jednak poza kwestią cyfrowego szumu, to na niskich ISO zdjęcia
są najwyższej jakości o wspaniałej plastyce jak na aparat
kompaktowy. Myślę że przebijają one jakością nie jedną
tanią lustrzankę ze standardowym obiektywem.

Podsumowanie

Canon G10 to aparat wyjątkowy, stanowiący klasę sam dla
siebie. Obecnie jego jedynym konkurentem może być Nikon Coolpix
P6000 – oczywiście mówimy o segmencie zaawansowanych kompaktów.
Jego cena nieznacznie przekraczająca próg 1500 zł wydaje się być wysoka do póki nie weźmiemy tego cuda do ręki – widać za co płacimy. Już przy pierwszym zetknięciu z G10 każdy poczuje jego
solidne wykonanie, moc funkcji i opcji, które są w nim
zawarte. Do ideału brakuje mu jedynie mniejszego poziomu szumów,
choć w żadnym wypadku problem ten nie wyklucza go z grona najlepszych kompaktów cyfrowych
dostępnie obecnie na rynku. Jeżeli nie zaraziłeś się „lustrzankową
manią”, a chcesz posiadać aparat wysokiej klasy, który w
niczym nie będzie przypominał taniej efekciarskiej chińskiej
zabawki to twój wybór powinien paść na G10 – polecam!

sprawdź
cenę Canona G10 w sklepie internetowym >>