Ewolucja kompaktów Lumix z serii DMC-FZ

Jak zmieniały się cyfrówki Lumixa na przestrzeni czasu

Jak zmieniały się cyfrówki Lumixa na przestrzeni czasu

Warto było by się przyjrzeć, jak z biegiem czasu zmieniają się
najpopularniejsze aparaty. Ciągła pogoń za doskonalszą technologią przy
rosnącej miniaturyzacji to slogany każdej z firm, ale jak łączy to się z
jakością? Spróbuje ukazać drogę do “doskonałości”, na przykładzie
zmian jakie zastosował Lumix, w swoich trzech bratnich modelach DMC Fz7, Fz18
oraz Fz28.

Fz7

Pierwszym na warsztacie z racji starszeństwa znalazł się model DMC Fz7.
Jego premiera miała miejsce ponad 3 lata temu, także można się domyślić że
technologicznie jest trochę przestarzały. Wygląd najstarszego z całej trójki
jest bardziej toporny i plastikowy. Posiada 6 Mpx matrycę oraz optyczną
stabilizację obrazu MEGA O.I.S. Maksymalną czułość jaką możemy uzyskać
wynosi ISO1600, co wraz ze stabilizacją daje pożądany efekt w trudnych
sytuacjach oświetleniowych, choć już przy niedużym zoomie zazwyczaj będą
wychodziły zdjęcia poruszone. We wszystkich Lumixach stosowane są doskonałe
obiektywy ze stajni Leica. W modelu Fz7 optyka ta ma 12 krotne powiększenie
optyczne o ekwiwalencie dla 35mm 36-432mm. Dodatkowo stosując cyfrowy zoom możemy
uzyskać maksymalnie 66-krotne powiększenie. (Ciekawe jak poradzą sobie nowsze
modele…).

Panasonic Lumix DMC-Fz7
Lumix FZ7, pierwszy z testowanych, a zarazem najstarszy

Ekran LCD spełnia swoje wymagania, dzięki dość duże przekątnej
2,5 cali i wysokiej jasności. Niektóre firmy konkurencyjne, stosowały już w
tym czasie wyświetlacze ruchome lub z dużym kątem widzenia. W Fz7 tego
brakuje i w warunkach gdzie jest wysokie natężenie światła lepiej korzystać
z wizjera ponieważ jakość wyświetlanego obrazu spada, a wygoda w użytkowaniu
na co dzień kończy się na trzymaniu aparatu przed sobą  Do przetwarzania
obrazu posłużył procesor Venus Engine II, który w porównaniu z Fz18 i Fz28
zostaje w tyle z szybkością. Szczałem w dziesiątkę było zastosowanie
dodatkowego joysticka, który w łatwy i względnie szybki do opanowania sposób,
daje nam możliwość manipulowania opcjami manualnymi, wyboru balansu bieli,
formatu czy nastawami ostrości. Pokrętło funkcji podstawowych jest dość
ubogie. Choć dzięki trybowi manualnemu oraz priorytetów możemy spróbować
poszaleć, to zdecydowanie zauważa się brak funkcji Custom, dzięki której
mogli byśmy zapisywać ulubione ustawienia.

Fz18

Przechodząc do drugiego modelu – Fz18, należy zaznaczyć że dużego skoku
zarówno technologicznego jak i w wykonaniu nie zauważymy. Aparat wydaje się
być większy, a to dzięki zastosowaniu bardziej rozbudowanego obiektywu ( i
gdzie tu wspomniana wyżej miniaturyzacja ). Ale to właśnie ten element
przysparzał swojego czasu problemów konkurencji. Przedział ogniskowych w tym
aparacie wynosi dla małego obrazka 28-504mm. Przy 18 krotnym zoomie niema się
co dziwić tak długiej ogniskowej, ale należy pogratulować technikom z
Panasonica za uzyskanie 28mm, co dla super zoomów jest rzadkością. Tu również
zastosowano stabilizację MEGA O.I.S. Dodatkowo różni się od Fz7
zastosowaniem blokady autofocusa i ekspozycji, które umieszczone na tylnej części
obudowy, dają bezpośredni do nich dostęp bez zbędnego grzebania w
menu.

Ergonomia modelu DMC-Fz18
Pokrętło funkcji

Także powiększono do matryce 8,1 Mpx, wyposażając ją w nowszy procesor
Venus Engine III . Producent uczył się na błędach poprzedników, i
powiększył dostęp do trybów na głównym pokrętle. Teraz mamy dostęp
dodatkowo to funkcji Custom szybkiego drukowania czy szybkiego wyborów najczęściej
używanych trybów SCENE. Zabraknie jednak opcji Makro na głównej tarczy, co
było w modelu wcześniej i do czego powrócono w modelu wyżej. Co denerwowało
w Fz7 to barak szybkiego dostępu do opcji przeglądania zdjęć. Chcąc przyjrzeć
się dopiero co zrobionemu zdjęciu, należało przekręcać pokrętło na tryb
odtwarzania, i z powrotem chcąc wykonać zdjęcie. Tutaj rozwiązano ten
problem umożliwiając wejście w tryb podglądu za pomocą dolnego przycisku
umieszczonego na tylnej ściance. Z nowości technologicznych oraz usprawniających
korzystanie z nowszej wersji to chyba tyle. No można wspomnieć jeszcze, że w
Fz18 powiększono czułość do ISO6400 (w opcji HI-ISO, kosztem niepełnej
rozdzielczości), dodano kilka programów tematycznych oraz zastosowano system
rozpoznawania twarzy (do 15 w kadrze).

Fz28

Najnowszy kompakt Lumixa to niemal wierna kopia Fz 18. Pozostawiono optykę z
18 krotnym zoomem, zmieniając nieco ogniskowe na 27-486mm. Powiększono sensor
nowego aparatu do 10,1 Mpx, zwiększając możliwości nastawień ISO do 6400.
Aparat dzięki wbudowanemu procesorowi Venus Engine IV reaguje naprawdę szybko.
Nie da się odczuć spowolnienia przechodząc z jednego trybu na drugi, czy chcąc
przeglądać zdjęcia. Co do wglądu w zdjęcia, Lumix od dłuższego czasu (co
widać w modyfikacjach poprzednich modeli), starał się znaleźć złoty środek
na zamontowanie przycisk przeglądania.

Lumix DMC-Fz28 - najmłodszy z braci

Nareszcie im się udało, stosując prostą i wygodną w użyciu przełączkę
na korpusie. Kolejnym krokiem naprzód było wprowadzenie formatu RAW, który
staje się już standardem wśród kompaktów z wyższej półki. Co boli, to ciągle
słaby wyświetlacz LCD, który pomimo lekkich usprawnień (powiększono go do
2,7 cali) nadal jest nieczytelny w trudnych sytuacjach i nie ma możliwości
zmieniania pozycji. Ciekawą rzeczą wprowadzoną do tego modelu, jest możliwość
wykonywania zdjęć w trybie “otworek” oraz “piaskowy”,
pozwalający na ujęcie zdjęć w ciekawej formie. Zamontowana na pokrętle
funkcja makro, to powrót do korzeni. Jest to dobry ruch ponieważ optyka tego
modelu pozwala na wykonywanie zdjęć nawet z jednego centymetra, zachowując
przy tym małą głębie ostrości.

 

Ciekawe efekty uzyskane dzięki opcjom aparatu Fz28
Zdjęcie z trybem otworka oraz piaskowca

Podsumowanie

Panasonic zrozumiał że należy uczyć się na błędach i wygląda na to że
cierpliwie słucha uwag konsumentów. Jak tak dalej będzie, następnym razem
ujrzymy naprawdę udany kompakt, pretendujący do bycia liderem w swej klasie.
Oglądając wszystkie trzy aparaty, widać jak zwiększa się ich ergonomia,
wykonanie i oczywiście wnętrze. Najważniejszymi plusami jakie mają to na
pewno optyka, szybkość działania oraz funkcję na tyle elastyczne że zadowolą
zarówno fotoamatora jak i pół profesjonalistę. Minusami (tego nie może się
wyzbyć nawet konkurencja) jest ekran do którego jednak można się przyzwyczaić
oraz jakość wykonania niektórych plastików. Takie szczegóły można wybaczyć, ponieważ
na pewno zostaniemy mile zaskoczeni jakością zdjęć jakie prezentują powyższe
modele. Widać także, że pomimo różnicy lat w jakich zostały wydane, nie
dokonały się drastyczne zmiany w technologii. No cóż, ale póki co w tym wyścigu
nie ma ani zwycięzców ani przegranych. Wszystkie firmy oferują modele tak
podobne, że potencjalnego nabywcę wybór może przyprawić o zawrót głowy.