Panasonic Lumix Fz8 i jego 12x ultra zoom

Lumix dla amatora i pasjonaty

Lumix dla amatora i pasjonaty

Lumix to nic innego jak uznana linia aparatów fotograficznych produkowanych przez firmę Panasonic. Opisywany model już na pierwszy rzut oka sugeruje, że nie mamy do czynienia ze zwykłym kompaktem zwanym popularnie małpą. Mnogość funkcji, ultra zoom, spora ilość pokręteł i przycisków sugeruje, że aparat przeznaczony jest dla bardziej zaawansowanych adeptów fotografii, jednak nic bardziej mylnego. Urządzenie to zostało zaprojektowane tak, aby było w stanie zadowolić zarówno konesera jak i całkowitego laika fotografii. Czy Panasonic sprostał zadaniu które sam sobie wyznaczył?

Zacznijmy od wyglądu

Pierwsze wrażenie zostaje najdłużej w pamięci, a w przypadku Panasonica jest
ono zdecydowanie pozytywne. Ogólnie bryła nie odstaje od linii FZ: obiektyw
jest wyeksponowany, a z boku znajduje się wypukłość pod palce prawej ręki, która sprawdza się i dodaje pewności chwytu. Element ten dodatkowo obity jest skóropodobnym materiałem, który osobiście przypadł mi do gustu,
bo sprawdza się jako materiał antypoślizgowy. Plastik zastosowany w Fz8 jest wysokiej jakości, miły w dotyku, bardzo dobrze
spasowany, prezentuje się przyzwoicie. Trzymając w ręku tego Lumix’a czujemy, że projektanci nie oszczędzali na materiałach i wykonaniu. Choć nie wykonywałem testów pod tym kątem, to aparat ten sprawia wrażenie dość odpornego na uszkodzenia mechaniczne, wynikające z codziennego użytkowania.

Znajdujący się z tyłu obudowy 2.5” calowy wyświetlacz o rozdzielczości 207.000 pixeli to aż dwa razy więcej niż miał jego poprzednik Fz7, ale na obecne standardy wynik ten nie zachwyca. Zaznaczę jednak, że w bezpośrednim odbiorze nie można temu LCD zarzucić kłujących w oczy braków, jest jasny i czytelny.

Budowa…

Należy pochwalić Panasonica, że nie zrezygnował z wizjera, który niezwykle ułatwia wykonywanie zdjęć w niekorzystnych warunkach atmosferycznych (zwłaszcza w słońcu np. na plaży). Wizjer ten jest duży, bardzo jasny, kolorowy i doskonale spełnia swoje zadanie. Jeśli jesteśmy przy optyce, to należy teraz napisać coś o najważniejszej części aparatu – obiektywie. Jak wspomniałem w tytule, pozwala on na 12 krotny optyczny zoom, co jest wynikiem naprawdę imponującym
(ekwiwalent 432 mm). Charakteryzuje się on dużą precyzją wykonania. Firmuje go słynna Leica, co z pewnością wpłynęło na jego wysoką jakość. „Zoomowanie” jest bardzo płynne, posiada dwa rodzaje szybkości w zależności od nacisku, zaliczam to raczej na plus, gdyż pozwala na większą precyzję działania. Pierścień odpowiedzialny za zoom jest wkomponowany w spust migawki – częste i sprawdzone rozwiązanie.

Lampę aparatu otwieramy ręcznie, za pomocą guzika umieszczonego obok wizjera. Rozwiązanie typowe dla aparatów aspirujących do bycia czymś więcej niż zwykłym „pstrykadłem”. W związku z tym projektanci dali nam możliwość korzystania z funkcji, które znamy z lustrzanek. Możemy za pomocą specjalnego joysticka, którego obsługujemy za pomocą kciuka, ustawiać czas naświetlania, wielkość otworu przesłony, a nawet samodzielne ustawiać ostrość, co przydaje się np. w fotografii macro. Wspomniany joystick jest dość kontrowersyjnym rozwiązaniem, jednak moim zdaniem jest precyzyjny i jego obsługa np. w rękawiczkach, może być mniej problematyczna niż standardowych przycisków.

Skupmy się na menu Panosonic ‘a. Jest ono przejrzyste, jeśli zrozumie się mechanikę jego działania. Ogólna zasada jest taka, że joystick odpowiada za podręczne menu, a przycisk SET za bardziej zaawansowane funkcje. Menu jest inne dla każdej z pozycji pokrętła funkcyjnego. Jeśli mamy np. na pokrętle ustawiony tryb „sceny”, to za pomocą menu wybieramy program, który odpowiada nam najbardziej w warunkach jakich obecnie przebywamy (plaża, góry itp.) lub obiektowi jaki chcemy sfotografować (sztuczne ognie, dzieci, ruchome obiekty itp.). Mnogość opcji jest ogromna, jest to ukłon w stronę początkujących fotografów, którzy jeszcze nie do końca wiedzą jaki balans bieli czy ekspozycję dobrać do zastanych przez siebie warunków. Dla bardziej zaawansowanych pozostają wspomniane wcześniej tryby manualne.

Jak wychodzą zdjęcia?

Dzięki zastosowaniu 7.2 mpxl matrycy zdjęcia są szczegółowe, a kolory
dobrze odzwierciedlone. Trzeba wspomnieć jednak o paru bardzo istotnych kwestiach. Szumy to czynnik nieodzowny w przypadku cyfrówek, jednak niektórzy producenci radzą sobie z nimi lepiej, a inni gorzej. Panasonic niestety należy do tych pierwszych. Na wyższych ISO zakłócenia są widoczne, zwłaszcza przy dużym zoomie.
Jest to minus Fz8 zwłaszcza, że w naszym klimacie mamy mało słonecznych dni,
a co za tym idzie, aby w pełni korzystać z 12x zoomu i uzyskiwać nieporuszone zdjęcia, należy często stosować wysokie ISO. Skraca to czas naświetlania, a zatem i możliwość uzyskania „poruszonego zdjęcia” – coś za coś.
Skoro jesteśmy przy ostrości zdjęć – Panasonic Fz8 posiada bardzo dobrą i wydajną stabilizację
obrazu. Ta autorska technologia Panasonica nazywa się MEGA O.I.S image Stabilization system. Oczywiście nie należy oczekiwać cudów i zwłaszcza podczas używania zooma stabilizacja ta nie sprawi, że zdjęcia będą ostre przy maksymalnym zoomie i np. pochmurnej pogodzie.

Werdykt

Podsumowując, uważam że Panasonic DMC-Fz8 jest bardzo dobrym aparatem. Jest on w stanie zaspokoić potrzeby całkowitego amatora, który będzie zadowolony korzystając tylko z trybów sceny i pełnego automatu (sympatyczna ikonka serduszka na pokrętle). Osoba trochę bardziej znająca się na fotografii również nie będzie rozczarowana, gdyż jest w stanie ustawić i kontrolować ręcznie każdy parametr fotografii. Co więcej, jest dostępny tryb zapisywania zdjęć
nieskompresowanych do JPEG (czyli w formacie RAW), a to już nie lada gratka dla osób lubiących samodzielną obróbkę fotografii na komputerze. Super zoom pozwoli na osiągnięcie zupełnie nowych perspektyw i ujęć, które mogą zaskoczyć nawet doświadczonego miłośnika fotografii.