Stylowe rodzeństwo: Lumix FS6 i FS15

Czarni reprezentanci kolorowej serii kompaktów FS

Czarni reprezentanci kolorowej serii kompaktów FS

Panie! poszukuje aparatu ładnego solidnego, renomowanej marki i najlepiej
żeby sam ustawiał najlepsze ustawienia do każdego zdjęcia – nie lubię dłubać
się w menu. W sumie to chciałbym jeszcze żeby zdjęcia były takie wie Pan
“artystyczne” żeby ująć znajomych spostrzegawczością godną
fotografa. Aha! i jeszcze najważniejsza sprawa… aparat musi być niewielki i
mieć dużo megapikseli bo sąsiad ma ich aż 8!
. Nietrudno usłyszeć taką
rozmowę w sklepie, gdy klient usiłuje wytłumaczyć sprzedawcy o co mu właściwie
chodzi. Żądania są jak najbardziej zrozumiałe, o czym już o dłuższego
czasu przekonują się producenci wprowadzając na rynek kompakty
z optyką rodem z wojskowej lornetki. Należy mieć jednak na uwadze wymiary
i walory estetyczne aparatu, które dla przeciętnego użytkownika mają kolosalne znaczenie. Tu możemy
przebierać w bogatej ofercie płaskich kompaktów, z rozbudowaną automatyką,
uproszczoną do maksimum obsługą i eleganckim
wyglądem. Dziś chcemy przybliżyć Wam sylwetki dwóch aparatów z rodziny
Lumix FS, które naszym zdaniem są ciekawą propozycją dla tych, którzy chcą
gruntownie przebadać segment tego drugiego typu aparatów, ale oczekują czegoś
więcej.

Dobry kompakt

Seria FS to u panasonika zbiór propozycji aparatów popularnych, prostych i
atrakcyjnych wizualnie. Znajdziemy w niej podstawowe modele, których głównym
atutem będzie cena, ale także takie, które będą mogły pochwalić się
wysokiej jakości optyką i świetnym wykończeniem. Do naszego porównania
wybraliśmy dwie bardzo podobne propozycje łączące w sobie cechy obydwu typów.
DMC-FS15 to aparat, którego odbiorcy będą wywodzić się z bardzo podobnej
grupy co odbiorcy takich aparatów jak choćby Pentaxa
Optio L 50. Jego obudowę pokryto wysokiej jakości materiałem, którego
faktura imituje metal. Z drugiej strony FS15 cieszy oko dużym i czytelnym wyświetlaczem
o przekątnej 2,7″ cala i rozdzielczości 230 000 punktów. Aparat
dysponuje optyką firmowaną przez Leica o nazwie DC Vario-Elmarit o
zakresie ogniskowych 29 – 145 mm (5x zoom). Fotografię trafiające na 12
megapikselową
matrycę z sensorem CCD obrabia wydajny procesor Venus
Engine IV
. Specyfikację FS16 dopełnia stabilizacja obrazu Mega O.I.S.

Po lewej FS15, po prawej FS6

DMC-FS6 to natomiast “tańsza wersja” FS15. Już po pierwszym
spojrzeniu widzimy troszeczkę uboższe materiały wykończeniowe. Jakość nie
odbiega od standardów ale widać, że producent chciał odseparować od siebie
poszczególne segmenty cenowe, w końcu FS6 sprzedawany jest za kwoty oscylujące
wokół 600 – 700 zł, zaś FS15 900 – 1000 zł. Brakuje więc eleganckiego
pokrycia obudowy i równie czytelnego i dużego wyświetlacza. Panasonic
zainstalował w FS6 wyświetlacz 2.5″ o identycznej jak wyżej
rozdzielczości, z tymże otoczył go grubą ramką co pogorszyło nieco wygląd
aparatu. Uboższe wyposażenie odnajdziemy także w kwestii optyki. Obiektyw
Leica DC Vario-Elmarit ma tutaj mniejszy zakres ogniskowych (33-132 mm) przez co
zoom przybliża tylko 4x. Różnica dżemie także w ilości megapikseli
bowiem tu jest ich 8. Podobnie jak w FS15 i tu zaimplementowano Mega
O.I.S.

Wspólne dla obydwu modeli są natomiast parametry użytkowe takie jak czas włączenia
i wyłączenia czy rozmieszczenie gniazd i klapek. Obydwa aparaty są gotowe
do pracy w czasie, krótszym niż 1,5 sek. od naciśnięcia guzika ON. Ich
“zaplecze” mimo, że zorganizowane na niewielkiej przestrzeni wzbudza
zaufanie sprytnymi rozwiązaniami. Tam gdzie zwykle producenci używają
gumowych zatyczek, które z czasem wyrabiają się i nie spełniają
swojej funkcji (np. gniazdo USB) Panasonic zastosował plastikową zaślepkę – patent prosty i
trwały. Równie sprytnie rozwiązano miejsce pod klapką gniazda baterii, które
jest wspólne dla baterii i karty pamięci. O wszystkich drobnych haczykach i mocowaniach
można powiedzieć “małe ale trzyma”. Podobną precyzją wykonania może
pochwalić się obudowa obiektywu, która trzyma go w ryzach i nie pozwala na
najmniejsze drgnięcie. Wykonanie obydwu aparatów abstrahując od samego wykończenia
jest na bardzo wysokim poziomie i zapewnia solidne funkcjonowanie przez wiele
lat.

Gniazdo baterii i karty pamięci

Pstrykamy

To co rzuca się w oczy po włączenia każdego z tych aparatów to ich
niebywały pęd do samodzielności. Sprytne FSy najchętniej robiłyby zdjęcia
w trybie iA “Inteligentne Auto”, w którym aparat sam śledzi
autofokusa, dobiera ekspozycje i kompensuje ewentualne prześwietlenia. FS6 i
FS15 jak przystało na nowoczesne kompakty dysponują systemem detekcji twarzy.
To rozwiązanie działa bardzo sprawnie i w połączeniu z kilkoma trybami sceny:
Portret, Gładka skóra, Nocny portret, Jedzenie, Przyjęcie, Przy świecach,
Dziecko1, Dziecko2 pozwala uzyskać zdjęcie ostre i o naturalnych barwach. W
gotowych trybach znajdziemy także coś dla fotoamatorów o artystycznym zacięciu.
Chodzi o takie tryby jak “Zdjęcie
otworkowe” czy “Ziarno kliszy”. Jest to oczywiście imitacja
tych efektów mająca luźny stosunek z rzeczywistością, ale pozwala w łatwy
sposób urozmaicać zdjęcia.

Testowane dziś aparaty serii FS dysponują także dość szerokim zakresem
czułości ISO sięgającym nawet 1600. W porównaniu z premierami ostatnich
tygodni takimi jak BenQ
E1220, które dysponują już wartością 3200 nie wydaje się to nic
nadzwyczajnego ale wprowadza taką wątpliwość czy aby na pewno takie ISO jest
do wykorzystania. W tym celu postanowiliśmy sfotografować monetę 0,5 zł z użyciem
trybu Macro, który bardzo chętnie wszystko za nas ustawia. To co jeszcze przed
zrobieniem zdjęcia może się spodobać to informacja wyświetlana na dole
ekranu o tym od jakiej odległości możemy liczyć na ostre zdjęcie. Zdjęcia
wykonane z dobraną przez aparat czułością ISO 400 są wystarczająco ostre,
a poziom szumów do zaakceptowania. Gorzej sprawy się mają z wyższym wartościami
(1600 – patrz zdjęcia kamienicy), gdzie zniekształcenia rozmywają zupełnie
ostrość mniejszych obiektów.

ISO 400 FS15

Obsługa

Jak wspominaliśmy z początku dużym atutem FS15 jest czytelny i przejrzysty
wyświetlacz. Producent wyposażył go dodatkowo w sensor badający warunki
towarzyszące nam w trakcie oglądania i dobierający siłę podświetlania. Wyświetlacz
odzwierciedla kolory w sposób bliski z rzeczywistością, a jego stosunkowo duże
kąty patrzenia pozwalają sądzić, że nasi znajomi nie będą się zderzać głowami
gdy zechcemy im pokazać zdjęcia w trakcie imprezy. W modelu FS6 sprawy mają
się zasadniczo bardzo podobnie aczkolwiek nie bez znaczenia jest mniejsza przekątna
ekranu. Wszystko pozostaje w normie ale przeglądanie zdjęć jest nieco mniej
wygodne niż na FS16.

Podstawa pstrykania - tryb auto

Obsługa menu i różnych rozwijanych zakładek nie powinna przysporzyć
nikomu problemów. Aparaty zorientowane na poruszanie się po trybie auto i co
najwyżej wybieraniu gotowych trybów sceny komunikują się z nami za pośrednictwem
prostego, czytelnego i wyraźnego menu. Użytkownik oddający sprawy w ręce
zgrabnego lumixa najprawdopodobniej nigdy nie sięgnie po kilka dodatkowych
opcji wyświetlanych na ekranie w trakcie kadrowania zdjęcia, czy dostępnych
bezpośrednio z poziomu guzików na obudowie (np. wymuszenie błysku lampy).

Podsumowując

Prezentowane dziś aparaty Panasonic FS15 i FS6 to ciekawe propozycje w
segmencie kompaktów do 1 000 zł. Drobne różnice w funkcjach czy wykonaniu
nie różnicują ich, aż w takim stopniu aby jednego nazwać zwycięzcą, a
przegranym. O tym, na którego padnie wybór zadecyduje fakt czy przyszły użytkownik
zechce dopłacić kilkaset złotych za aparat o lepszym wykończeniu, możliwości
robienia większych zdjęć i trochę większym zoomie.